Fotoreportaż: Maciej Billewicz P.A. „INTERPRESS”
Od czasu seansów masowego uzdrawiania w Polsce przez Clive’a Harisa wzrosło zainteresowanie w naszym kraju bioenergoterapią, będącą jedną z odmian leczenia duchowego („Spiritual healing”).
Metoda ta znana i wykorzystywana od tysiącleci, a wyraźnie dyskryminowana od czasu powstania medycyny naukowej zaczyna się nam jawić w innym świetle w związku z możliwością poddania jej obiektywnym obserwacjom. Możliwości te stworzyła bioelektronika, aczkolwiek i ona nie daje nam możliwości odpowiedzi na wszystkie pytania. Zaczynamy jednak patrzeć na zjawisko to racjonalniej i coraz obiektywniej. Oczywiście, można efekty oddziaływań sprowadzić tylko do psychoterapii, aczkolwiek nie wyczerpuje to zagadnienia. Najlepszym przykładem jest to, że uzyskuje się efekty u małych dzieci, a w tym przypadku psychoterapia nie może być brana pod uwagę. Najogólniej, bioterapia jest zdolnością przekazywania energii jednego organizmu drugiemu w celu poprawy jego stanu psychosomatycznego. W przypadku gdy organizmowi nie starcza własnych źródeł energii, bioterapia służy jako dodatkowa rezerwa i poprawia jego stan psychosomatyczny, powodując powrót typowego dla danego organizmu stanu równowagi energetycznej, rozumianej subiektywnie i obiektywnie jako poczucie pełnego zdrowia. Tyle filozoficzna koncepcja tej metody leczenia. Czy doczekamy się racjonalnego wytłumaczenia tej metody, popartego obiektywnymi zapisami przekazywania wpływu jednego organizmu na drugi. W kilku klinikach m.in. w RFN prowadzi się badania i obserwacje osób obdarzonych zdolnościami do emanowania bioenergii i dokumentowanie tego metodami fizycznymi. Wiadomo już na podstawie analizy wypowiedzi pacjentów poddanych zabiegom, którzy nie mogli się między sobą kontaktować, że szereg wspólnych odczuć i objawów nie może być dziełem przypadku. Najczęściej po seansie terapeuty zgłaszano wybitne osłabienie bądź uczucie rozbicia, bywa że i omdlenia lub na odwrót – przypływ energii i wyraźną poprawę poczucia i sprawności, skoki temperatury, jak również bóle okresowo trwające w różnych okolicach ciała. Jak najbardziej ostrożne podejście do tych zagadnień, na tyle na ile pozwala na to potwierdzenie nauki upoważnia do stwierdzenia, że te niezbadane jeszcze techniki leczenia stanowią jedną z form zaspokajania potrzeb człowieka związanych z cierpieniem i jeśli nie stanowią naruszenia fundamentalnej zasady medycyny (Primum non nocere – przede wszystkim nie szkodzić) – nie można ich człowieka pozbawiać.